Górska Korona Kielc, cz. II 22 marca 2026 roku
Opowiadałam Wam już o pierwszym dniu zdobywania odznaki Górskiej Korony Kielc, czyli spacerze przez trzy szczyty Pasma Dymińskiego Gór Świętokrzyskich (https://dariipodroze.blogspot.com/2026/04/gorska-korona-kielc-cz-1-21-marca-2026.html). Kolejny dzień rozpoczęłam od podjechania do mini dworca autobusowego na os. Świętokrzyskim, skąd żółtym szlakiem spacerowym wokół Kielc podeszłam na Świnią Górę (346 m n.p.m.), wierzchołek Wzgórz Szydłówkowskich (https://dariipodroze.blogspot.com/2023/08/swinia-gora-w-kielcach-20-sierpnia-2023.html).
Po drodze minęłam nowo budowane osiedle bloków, ogródki działkowe. Sam szczyt Świniej Góry jest mało przyjemny, dominują dziko rosnące krzewy i drzewa, ścieżka jest trudna do przejścia, widoków właściwie brak, ewentualnie przez prześwity między drzewami. Po zrobieniu zdjęcia tabliczki szczytowej wróciłam tą samą drogą na autobus, by przejechać na Stadion.
Planowałam zdobyć wszystkie szczyty Pasma Posłowickiego (https://dariipodroze.blogspot.com/2023/05/pierscienica-i-biesak-21-pazdziernika.html) na raz, ale plany pokrzyżowało mi niemal godzinne poszukiwanie tabliczki szczytowej na górze Orlej, na którą weszłam w pierwszej kolejności ścieżkami równoległymi do stoku narciarskiego.
Poszukiwałam informacji o lokalizacji tabliczki w mediach społecznościowych i okazało się, że ją po prostu skradziono tego dnia bądź wieczorem poprzedniego. Podobnie jak tabliczkę na szczycie góry Ostrej, także w Paśmie Posłowickim. Zrezygnowana straconym czasem, nie wiedząc, czy wejścia będą przez PTTK zaliczane pomimo braku zdjęć, postanowiłam darować sobie południowo-zachodnią część Pasma. Poszłam dalej na Pierścienicę (367 m n.p.m.).
Skręciłam na niebieski szlak, którym dotarłam do Przełęczy pod Obrazikiem, gdzie rozwidlają się szlaki.
Poszłam zwykłą nieoznaczoną leśną ścieżką, ale wyjątkowo malowniczą, na Bugalankę (367 m n.p.m.). Przy tabliczce szczytowej znajduje się miejsce na ognisko.
Zeszłam później w kierunku niebieskiego szlaku, którym dotarłam do najdalej wysuniętego w kierunku Słowika szczytu Pasma Posłowickiego, zarazem najwyższego, Biesaku (381 m n.p.m.). Podejście jest dosyć strome, ale las i spacer granią w końcowym etapie spaceru tak uroczy, że zdecydowanie wynagradza to wędrówkę. Na Biesaku byłam wielokrotnie wcześniej, znajduje się w Koronie Gór Świętokrzyskich (https://dariipodroze.blogspot.com/2025/07/biesak-w-kielcach-30-kwietnia-2025-roku.html).
Umówiona na spotkanie zeszłam do przystanku autobusowego postanawiając wrócić na pozostałe szczyty Pasma Posłowickiego po ustaleniu sposobu weryfikacji książeczki odznaki bez ujętych w regulaminie zdjęć z tabliczkami. Późnym popołudniem podjechałam jeszcze w jedno miejsce, na górę Buk (312 m n.p.m.), o której już Wam pisałam w osobnym wpisie (https://dariipodroze.blogspot.com/2026/04/gora-buk-w-kielcach-22-marca-2026-roku.html).


































Nigdy nie byłam w Kielcach :D
OdpowiedzUsuń