Z Ciekot do Masłowa 17 stycznia 2026 roku
Wędrówek po Zimową Koronę Gór Świętokrzyskich ciąg dalszy. W ostatnią sobotę, korzystając z bajecznej pogody, wybrałam się na szlak. Autobusem dojechałam do Ciekot i tam rozpoczęłam spacer - spod dworku Żeromskiego (https://dariipodroze.blogspot.com/2023/04/centrum-edukacji-i-kultury-szklany-dom.html), przy zalewie z widokiem na królową Łysicę.
Najpierw żółtym szlakiem spacerowym podeszłam pod Wymyśloną (https://dariipodroze.blogspot.com/2023/04/gora-wymyslona-zart-primaaprilisowy-czy.html). Miejscami widać było, że odkąd spadł śnieg dwa tygodnie temu, ścieżkami nie przechodził żaden człowiek - jedynie zwierzęta.
Na Wymyślonej (415 m n.p.m.) tradycyjnie, najlepsza panorama na Łysicę i Dolinę Bodzentyńską:
Później szłam już tylko Głównym Szlakiem Świętokrzyskim, czerwonym im. Massalskiego.
Najpierw podeszłam na Radostową (https://dariipodroze.blogspot.com/2023/07/radostowa-8-pazdziernika-2022-roku.html) i pobrałam certyfikat zdobycia najwyższego szczytu Grzbietu Krajeńskiego (451 m n.p.m.):
Na samym wierzchołku zaobserwować można było zamarznięte czubki drzew:
Później zeszłam do Przełomu Lubrzanki:
Następnie szlak przebiega wzdłuż drogi, by za chwilę skręcić w las:
I tu rozpoczyna się jedno z najbardziej stromych podejść w Górach Świętokrzyskich, pod Dąbrówkę (441 m n.p.m.): w niespełna pół kilometra pokonuje się różnicę przewyższeń wynoszącą około 120 m. Szlak sąsiaduje z terenem hoteli w Ameliówce:
Szlak omija wierzchołek Dąbrówki i prowadzi do Diabelskiego Kamienia (460 m n.p.m.), ten odcinek jest dość nudny:
Na Diabelskim Kamieniu można odpocząć korzystając z wiaty i obejrzeć kamień, który według legendy miał zburzyć klasztor Świętego Krzyża na Łysej Górze (https://dariipodroze.blogspot.com/2023/11/klonowka-i-diabelski-kamien-24-sierpnia.html):
Później powędrowałam na Klonówkę (473 m n.p.m.), najwyższy szczyt Pasma Masłowskiego. Tradycyjnie pobrałam certyfikat:
Nieopodal szczytu znajduje się niewielka platforma widokowa, niestety widok z niej jest mocno przereklamowany:
Ale nieco dalej podziwiać można krajobraz z prześwitu między drzewami z widokiem na "płytę" lotniska w Masłowie:
Szlak jeszcze krótko prowadzi prowadzi przez las, ale zaraz zaczyna przebiegać między domami i wzdłuż ulicy, niestety zupełnie nieodśnieżonej dla pieszych:
Obejrzałam nowy pomnik upamiętniający zabitych w czasie II wojny światowej mieszkańców Masłowa:
I skończyłam spacer przy kościele, by poczekać na autobus powrotny do Kielc.
Przeszłam 12,5 kilometra w niecałe 4 godziny - powoli, ale przedzieranie się przez śniegi i oblodzenia wymaga czasu 😅 Dodatkowo na trasie miałam całkiem sporo przewyższeń, łącznie około 450 metrów w górę i około 400 metrów w dół (zapis trasy z aplikacji Mapa Turystyczna):


















































Komentarze
Prześlij komentarz