Sagrada Familia w Barcelonie 6 maja 2024 roku
Sagrada Familia właściwie nazywa się Świątynią Pokutną Świętej Rodziny, a formalnie stanowi barcelońską bazylikę mniejszą.
Kościół zaczęto budować w latach 80-tych XIX wieku i budowa trwa do dziś. Ale być może tak miało być, Gaudi chciał, aby świątynia "żyła", a nie tylko górowała nad miastem.
Gaudi przejął budowę niedługo po jej rozpoczęciu i zaprojektował kościół na nowo. Świątynia miała być neogotycka w kształcie, bryle, a secesyjna w ornamentyce (roślinnej, organicznej, opływowej) - i taka jest.
Gaudi zmarł w wypadku (wszedł pod jadący tramwaj) w 1926 roku i został pochowany w krypcie "Sagrady", jednym z dwóch ukończonych za jego życia elementów projektu (obok fasady Narodzenia). Ostatnie 15 lat życia poświęcił właściwie wyłącznie kościołowi. Obmyślił każdy detal, łącznie z kierunkiem padania promieni słonecznych o określonych porach dnia w celu gry cieni i uwypuklania niektórych szczegółów zgodnie z własnymi założeniami.
Od śmierci Gaudiego pracami kierują kolejni architekci z całego świata, którzy choć wnoszą własne wizje, wiernie trzymają się tych pierwotnych założeń. Warto jeszcze podkreślić, że świątynia przez lata budowana była wyłącznie z dobrowolnych datków wiernych i sprzedaży biletów wstępu, bez subwencji ani miejskich, ani kościelnych. To także czyni dzieło "żywym".
Za życia Gaudiego ukończono fasadę Narodzenia Jezusa i to przez nią wchodzi się do świątyni. Ja zwiedzałam zabytek z wirtualnym przewodnikiem w języku polskim w aplikacji we własnym telefonie we własnych słuchawkach.
Fasada mnie osobiście przypomina koronkę - pełna jest drobiazgowych rzeźb, płaskorzeźb, odniesień do Biblii, w szczególności przyjścia na świat i pierwszych lat życia Jezusa.
Po przekroczeniu wejścia do bazyliki w jej wnętrzu ukazuje się las - filarów zwieńczonych jak drzewa gałązkami i liśćmi. Dzięki temu monumentalna bryła zdaje się być lekką, niemal ażurową. Wrażenia dopełnia baldachim rozwieszony nad ołtarzem.
Każda z naw także zawiera swoją unikatową symbolikę, ale trzeba przyznać, że wewnątrz detali jest już mniej, są bardziej minimalistyczne.
Wewnątrz pierwsze skrzypce odgrywa światło. Od południa ciepłe, od północy zimniejsze - dzięki kolorom szkieł w oknach. Nawet w pochmurny dzień w środku jest barwnie, świetliście.
Wychodzi się ze świątyni przez fasadę Pasji poświęconą śmierci Jezusa. W budowie pozostaje wciąż fasada Chwały, czyli Zmartwychwstania, Zbawienia. W fasadzie Pasji także odnaleźć można nawiązania do Biblii, ale są bardziej symboliczne, opowiedziane bardziej metaforycznie niż w fasadzie Narodzenia, gdzie dominuje prosty dosłowny przekaz.
Na uwagę zasługują również ciągle budowane wieże: 12 symbolizujących apostołów, 4 dotyczące ewangelistów, jedna poświęcona Matce Boskiej i jedna najważniejsza - Jezusowi Chrystusowi. Wieże zakończone są secesyjnie ornamentyką kwiatową, owocową. Także w wykończeniu wież odnaleźć można biblijne cytaty, figury.
Wejść można także do niewielkiego muzeum opowiadającego historię architektury i budowy Sagrady Familii:
Na mnie kościół ten zrobił niesamowite wrażenie estetyczne. Ilość detali jest niemożliwa, ale wcale nie przytłacza, raczej inspiruje, na pewno do zgłębienia wiedzy, a wierzących pewnie także duchowo.
Podsumowując: nie wahajcie się wydać ok. 30 euro za możliwość samodzielnego zwiedzenia Sagrady Familii w Barcelonie. Wrażenia zostaną z Wami na zawsze. A co jeszcze zwiedzałam w stolicy Katalonii?






















































Sagrada Familia zawsze robi ogromne wrażenie, ale Twoje zdjęcia świetnie oddają tę niezwykłą grę świateł w środku. To piękna pamiątka z Barcelony, która zachęca do zobaczenia tego cudu architektury na żywo. 🤩
OdpowiedzUsuń